sobota, grudzień 19, 2009



minus 14 st.
nie cierpię zimy/ nie cierpię pozamarzanych drzwi w aucie
kocham łóżko i ciepełko
cały dzień dziś foto sesyjnie. jutro cd zdjęć
wieczór z herbatą

poniedziałek, grudzień 14, 2009

pourodzinowo:]
czyste szaleństwo imprezowe
kocham tych wariatów
zdjęcia niebawem
teraz siedzę w domu w dresach zasmarkana, z opryszczką na pół twarzy i wśród lekarstw wszelkiego typu
nie lubimy przeziębienia
grzebanina youtubowa w tle


piątek, grudzień 11, 2009




taki mały fotomix z ostatnich akcji
łódź, warszawa, sushinki z olą i miodkowkim :]
oraz 3 towarzyszki pędzla i farby

czwartek, listopad 26, 2009


wspominajki letnie lizbonowe

środa, listopad 25, 2009










chcę wszystko:]
przyszły weekend to znowu warszawa i szlajanie się z częściową ekipą FRU
a niedziela to malowanie domostwa - oł jes

piątek, listopad 13, 2009





praca nad projektem FRU trwa:]
ostatnio sesyjnie ślubnie
wspólnie z damiano, bizonem, parandzią i karolą

środa, listopad 04, 2009


hahahahaha - UMARŁAM!!!!!!!!!!!

niedziela, listopad 01, 2009




dzisiaj w wersji ciasteczkowej
kolejny miesiąc - za 43 dni skończę 26 lat
jejku starzeję się:(
dopiero teraz zaczynam odczuwać, że prowadzę już "bardzo dorosłe" życie
że wszystko co robię jest takie zaplanowane i poukładane - nie mówię, że to źle - bo fajnie jest mieć plany i marzenia i je realizować, ale trochę mnie to planowanie przeraża...
byli u mnie siostra ola z mężem - gadanie o czym?? m.in. o planowaniu bobasów... wyjdzie na to, że jak dobrze pójdzie to w tym samym czasie chcemy "zabrać się" do roboty:]
z miodkowskim myślimy, a co dalej jak będzie bąbel...? co z moją pracą, czy zaczynam swój biznes kręcić, czy sprzedajemy mieszkania i budujemy dom, czy to czy tamto i tak dalej... no i owszem jestem gotowa na takie rzeczy i cieszy mnie to, ale jednocześnie czuje się od razu stara... bo takie "domowo-rodzinne" sprawy bardzo uziemiają - już człowiek nie będzie wolnym strzelcem zdanym na siebie, ale będzie odpowiedzialną osobą za innych oraz za kredyty:) hehehe...

tak czy siak kolejnym krokiem do przodu był zakup auta - poszukiwania trwały prawie miesiąc ale już jest - srebrny golf kombi - ano kombi bo rodzinny i na psa i na dzieciarnię na przyszłość.... jejku jejku się porobiło!

tak czy siak nie będę się spinała bo od tego brzuch i inne organy bolą - jak to ja zawsze mówię - co ma być to będzie...
a teraz jeszcze 14 dni do urlopu...

poniedziałek, październik 12, 2009


mnóstwo powodów do uśmiechu:]
w sobotę mój miodkowski poprosił mnie o rękę:D
teraz jestem zapierścionkowana... jest śliczny (aparta:P) - sami zobaczcie
hihhihi jak śmiesznie... teraz tylko plany ślubne. Cały czas zastanawiamy się czy tu w Gdańsku czy nie pojechać do czeskiej Pragi - nawet dzwoniliśmy do konsulatu dopytywać się co i jak i formalności są całkiem proste do załatwienia, więc kto wie:]
Wieczorem na babskim spotkaniu wśród dziewczyn od deko świętowałyśmy -
był lody i najlepsze czekoladowe ciasto jakie jadłam w całym moim życiu!

cisto była tak wspaniałe, że wczoraj po pracy wśród kichania i smarkania (bo znowu mnie jakieś choróbsko łapie) musiałam zrobić, żeby miodkowski też spróbował
podaję przepis bo jest genialne:
-200 g gorzkiej czekolady (ja kupiłam wedla)
-1 kostka masła
-6 jaj
-szklanka cukru
-pół szklanki mąki

Masło i czekoladę rozpuszczamy w garnuszku na małym ogniu i mieszamy, żeby do dna nie przywarło. Odstawiamy. W misce ubijamy jaja, dodajemy stopniowo cukier i mąkę. Wszystko razem łączymy. Wlewamy mase do natłuszonej i opruszonej mąką brytfanki. Wkładamy do lekko nagrzanego piekarnika. Piec ok 18-20 minut w temp 200 st.

Powiem tak - cisto idealne ma wyjść tak, że jak pokroimy to pod spodem powinna być warstwa płynnej czekolady więc nawet można trzymać 15 min. Mi tak się nie udało ale następnym razem potrzymam 15 min a nie 20:))))

Palce lizać. Cała blacha to ok 4160 kcal więc słodyczowe zabójstwo. Jeden kawałek to ok 420 kcal. Ale niebo w gębie!!!!!!!!! smacznego!

sobota, październik 03, 2009











dzień w domu chory... zasmarkany i łóżkowy
nie ma warszawy i studiów
na razie 2 dni leżakowania
i szukania inspiracji w necie
fotowych, modowych - chcę wszystko - cudne szale, spódniczka i kaloszaki huntersa
aaaa i sweteros dla miodkowskiego - bez niego życie byłoby nudne:]

i szukanie 4 kółek dla siebie
w przerwach objadam się powidłami domowymi
no i coś dla ucha
a łobrazki nie pamiętam czyje - pewnie mix zdolnych pań

sobota, sierpień 22, 2009










trochę mi się myśli plączą
łobrazki z tutti studio

niedziela, sierpień 09, 2009



























lizbona w wersji lomo
zaległe kąski... a lomo dlatego, że trzymam zawsze w torbie i nim najłatwiej robi się zdjęcia:]
co do wakacjowania było cudnie z moimi trzema pokrakami: miodkowskim, mateo i asią

niedziela, lipiec 05, 2009






















dawno nie pisałam - aj promis poprawię się:]
u mnie zmiany zmiany i jeszcze raz zmiany...
owkors na lepsze... pierwsza sprawa to praca...
moja poprzednia związana z deko była świetna - uwielbiałam te wszystkie przebieranki manekinów, zmiany aranżacji witryn i inne tego typu bajery. Do tego praca z super dziewczynami, za to szefostwo, góra i organizacja to jedna wielka pomyłka... więcej nie napiszę - brak słów... tak czy siak potrzebowałam zmiany bo już nie dało się wytrzymać nawału pracy i presji - nie za takie pieniądze... i tym oto sposobem wylądowałam we włoskim salonie z wykręconymi ciuchami w - patrizi pepe http://www.patriziapepe.com/ gdzie sweterek kosztuje tyle co moja poprzednia wypłata... hehehhee tak czy siak pozytywnie się rozczarowałam... myślałam, że będę umierała z nudów, a coraz bardziej mi się podoba, a na dodatek w czwartek właścicielka ( która jest szaloną biznesłuuumen i ma jeszcze escadę i max marę) zaproponowała mi stanowisko kierownika:D:D:D - heheh będę kierownicą - co prawda przez lipiec mam okres próbny - mam się szkolić i uczyć, ale jak nam się spodoba współpraca będziemy dalej omawiały warunki i inne cuda wianki na kiju. Tak czy siak czuję się mega doceniona i wyróżniona bo pracuję najkrócej ze wszystkich.

No to tyle z rewelacji związanych z pracą. Drugi news to ja i Miodkowski - prawdopodobnie w nowym roku będę Panią Miodkowską z obrączką - takie mamy plany - czekamy tylko aż moja siostra wróci z wojaży dookoła świata, więc pewnie będzie to koniec roku, lub początek następnego:D Kocham tego potwora jak nie wiem co!!!!!!!!!!!

A zdjęcia lomowe - wreszcie wywołane po wiekach. Na zdjęciach moi najbliżsi - Miodkowski, Ola, siostra Asia i wszystkie kochane deko durnie:P

W tle bat for lashes

czwartek, maj 21, 2009




ostatni tydzień był mega pracowity... szczegóły niebawem
za oknem burza, miodkowski w pracy, a ja obrabiam niedzielne foty
na zdjęciach Marta - stewardesa - zdjęcia mają pokazać jej pasję jaką jest latanie (nooo może nie wszystkie):] Na sesje przyjechała z Katowic prosto po 4 lotach. Podziwiam za zacięcie. Owkors przy sesji pomagała Bizon - czyli deko - dureń. Kolejna sesja z projektu w sobotę:]

Ja odpoczywam dziś po 13 godzinach pracy - marzy mi się kilka dni nic nie robienia...
amen

niedziela, maj 10, 2009






praca mnie wykańcza - potrzebuję nowej - a najlepiej to założyć swój własny biznes

znowu grzebanina netowe i cuda wianki, o których marzę:D
dla poprawy humoru zamiast nowej kiecki kupiłam książkę...:]

piątek, maj 08, 2009










I po majówce - błogie 4 dni lenistwa i dogadzania sobie. Wraz z Olą i Asią pokraką....
dzisiejszy dzień za to mało ambitnie - cały dzień przed komputerem i allegrowanie - mam szczwany plan sprzedać trochę gratów i kupić za te pieniądze obiektyw, który bardzo potrzebuję. Może ktoś chętny??:]

do tego grzebanie netowe i kolejne marzenia... potrzebuję zmian:/ z dziewczynami od vizualu mamy fajne plany ale jakoś czegoś brak - muszę się w dupę kopnąć i zacząć działać bo nikt za mnie tego nie zrobi. I trzeba zacisnąć pasa i nie wydawać niepotrzebnie kasy tylko oszczędzać - jejku ja zawsze byłam z tego noga... ale nie mam wyjścia jeśli zachciało mi się wakacji w Portugalii i realizacji innych fajnych marzeń:]
miodkowski wspiera i sam szuka dla mnie opcji:] kochany pokrak....

a tak w ogóle to chciałam się ładnie pochwalić, że wczoraj strzeliło nam 1,5 roku razem:]
z tej okazji pierwszy raz w życiu zrobiłam tiramisu - wyszło boskie, a miodkowski lody - sorbet cytrynowy prosto z przepisu Jamiego Olivera - cudooo...
teraz ledwo zipię z zasłodzenia - dlatego zaraz wybywamy na Gdańsk nocną porą żeby się poruszać:]

no a to grzebania netowe, które chcę bardzo:]

niedziela, kwiecień 26, 2009







oto czwórka ( a raczej trójca bo ja za obiektywem) z szóstki viżuaaaaalll prodżekt:P
warjacka sesja z paniami od deko i Przemkiem:] - efekt końcowy całego projektu zaaaa jaaaakiś czas...

dzięki durne baby za pomoc:]
sasasa

no a potem ławeczka i lody z biedronki za 1, 45 zł :]
w tle leci mi cudny mjuzik


niedziela, kwiecień 05, 2009



dawno tu nie zaglądałam a przez prawie miesiąc tyle się przecież rzeczy dzieje :]
więc tak - za oknem wiosna, moja holenderka została już przetestowana - lada dzień zacznie się sezon jazdy do pracy...
nadrabiam spotkania ze znajomymi plus kafejkowe doznania podniebieniowe takie jak naleśniki z malinami i migdałami w manekinie czy pyszne ciacho i herbata na słońcu w Słupsku - pozdrawiam mahdall:]
w pracy po staremu:] dużo roboty, ale bardzo fajnej...
niebawem weekendowanie w warszawie i dalsze nadrabianie spotkań ze znajomymi
a dziś spacery morskie i wygłupianie z miodkowskim:D

piątek, marzec 13, 2009








w tle nowa płyta bat for lashes - jejku jest cuuuudna na maxa:]
no i plany plany plany...
przerwa majowa i londynowe zakupowanie z dziewuchami od visualu - jak mi fajnie
to będzie babska wyprawa w wersji max - 6 dziewczyn i każda z innymi mega pomysłami - już nie mogę się doczekać... tak samo jak wakacyjnej wyprawy:D



czwartek, marzec 05, 2009




chorowity tydzień... leniwy do granic wytrzymałości
z miodkowskim u boku, który wspiera mnie w chorobie
do tego z pilotem w ręku, jak to on mówi: "ćwiczymy kciuka":]
telewizor to nie jest jednak taka fajna rzecz - skaczę z kanału na kanał oczekując rzeczy fenomenalnych, a tam kilka fajnych rad i mnóstwo kolorowego życia innych zupełnie obcych mi ludzi i ich problemy
moje życie jest fajne - nie potrzebuję dodatkowych historii osób, które publicznie rozkładają swoje życie na czynniki pierwsze

jest mi dobrze - planujemy przyszłość, cieszymy się tym co jest i tak mi odpowiada...
żadne tam gonitwy za karierą i kto jaki nie jest lepszy i fajniejszy:]

dziś wpadli znajomi - pierw film, paczki chipsów, cola, a potem taka fajny dyskusja o przyszłości, o marzeniach, celach
wyszli, a miodkowski do mnie: "gosiak ale man dobrze, co? mamy wszystko co nam potrzeba. Ważne jest w tym wszystkim to, żeby nie stać się próżnym".
co racja to racja:]

a tak z innej beczki to mam już mega potrzebę pojeździć na holenderce!!! Nie mogę się doczekać wiosny i tego, aż zacznę nią do pracy jeździć:]

sobota, luty 21, 2009




zaległa warszawska sejsa
modelka - justyna
wnętrze w http://www.chicandprestige.pl/ - thx asia i gosia
ciuchy: sukienka i buty zara, bolerko mango, czepeczek, torebka i biżuteria h&m, rajstopy top shop
foto i stylizacja w_rulonie

niedziela, luty 15, 2009


dziś kinowo - jagodowo
:] i naleśnikowanie w manekinie

sobota, luty 14, 2009











dzień mega leniwy z miodkowskim - walnientynkowy
dostałam prezent pachnący cudnie słodko i duuuużo miłości

zdjęcia z warszawskiego tygodnia z moimi pokrakami i ostatnio zdobyte bibeloty:]

śmigam w lulanki

wtorek, luty 10, 2009






4 dni urlopu - nadrabiam warszawskie znajomości, zaległości urzędowe i wszystkie inne przyjemne rzeczy
poranne lenistwo, popołudnia i wieczory upchane czasowo do granic możliwości
wczoraj wyborny wieczór u asi i mateo - ślicznie się urządzili - piękne kolory i prostota - zdjęcia wrzucę później.... obgadaliśmy plan wakacyjny i prawdopodobnie w te wakacje polenimy się w portugalii. Na oku mamy cudny hostel w lizbonie - zdjcia wyżej właśnie z niego. Może będą jeszcze miejsca. Wszystko okaże się na dniach:]

dziś z siostrą śmigamy do ikei i zapowiada się szperanie dodatków - mała asia też właśnie z rodzicielem kończą urządzać mieszkanie - zdjęcia także niebawem... jejku wykończenia to cudna zabawa ale i mega pochłaniacz kasy... my z miodkowskim mamy na szczęscie to za sobą - jedyny na razie większy zakup planowany to telewizornia do czekoladowego pokoju, fotele kinowe już są:]

dobra zmykam do fryzjera i na spacerooooos:]

niedziela, styczeń 25, 2009




kocham mojego chłopca lukrowanego bo ma tysiąc pomysłów na minutę i mnóstwo pasji:]
jego nowym odkryciem jest Kaossilator - więc teraz miodkowski wieczorami siedzi i tworzy dźwięki... niebawem chyba zaczniemy robić w domostwie mega imprezy:P

heheheh

a ja ostatnio niby to przypadkiem zupełnie niechcący znowu wydałam kasę na ciuchy - pociesza mnie fakt, że wszystko było po przecenie (w końcu muszę jakoś wytłumaczyć braki na koncie):
2 spódnice only z wysokim stanem - te lubię najbardziej
gatki z kawą i mufinkiem i sweterek z ptaśkami
aha no i żyrandol szalony pełen kwiatów i jakiś pnączy - patrzymy na niego i chce nam się śmiać bo jest jakiś taki szalonyi rozczapiżony...

mam niedosyt dobrej muzyki i potrzebę posłuchania czegoś nowego - jeśli ktoś coś zna baaardzo proszę o linki:]

sobota, styczeń 17, 2009

2 dni lenistwa, wieczne smażenie racuchów, obrabianie zdjęc na allegro i książka "świat bez końca"...
tak mnie wciągnęła druga częśc... miodkowski czyta pierwszą - więc siedzimy wieczorami na czekoladowej sofie i czytamy te cegły (po ok 900 stron każda) - polecam:]

strasznie strasznie chcę gdzieś pojechac... marzy mi się jakiś szalony wyjazd... ehhh
w ogóle mam trochę dziś mętlik w głowie... dziwne jest czasem to co nas otacza... dobra nie bredzę

odgrzebałam dziś stare płyty goldfrapp i cały dzień lecą w tle

środa, styczeń 14, 2009



po 5 godzinach od wizyty u dentysty schodzi mi znieczulenie
zaczyna bolec:((( chyba położę się zaraz żeby przespac ból...

jejku jak ja chcę jechac do glasgow z moi. Propozycja mega spontaniczna... nie planowałam ani ulopu w lutym ani wydawania kasy...
jejku jeśli pojedziemy to chyba zbankrutuję jak zobaczę te wszystkie sklepy i gazety...
jutro się okaże czy będę miała urlop...

no a na razie zmykam bo cierpię
i jest mi średnio fajnie...

poniedziałek, styczeń 12, 2009







wieczór samotny... miodkowski w pracy - szkoli się na sushimastera w sopocie pokrak jeden:)))
tak więc stwierdziłam, że dzisiejszy wieczór to czas totalnej przyjemności w pojedynkę

naszło mnie na broszkowanie filcowe i wygrzebałam moje kartony z filcami, koralikami, zapięciami i innymi cudowiankami... i tym oto sposobem powstała broszka aparatowa - holga (http://www.foto-net.pl/sklep/obrazki/lomo_holga_cmy_4.jpg) :D:D:D

na obiados - makaron łosiowy z suszonymi pomidorkami w oliwie - najadłam się jak dziki bąk

a na sobie koszulka z psiurem... mam manię kupowania białych tisieeertów z nadrukami... zawszę jak wchodze do sklepu do od razu takowe szukam... ta to mój wczorajszy nabytek.... jest cudniasta!!!
wogóle wyprzedarze to coś mega pięknego:] tylko pienięsy na koncie coraz mniej


a tak wogóle to sylwester był w mega towarzystwie - asja z mateo przyjechali i nie ma to jak domówka... postanowień noworocznych nie mam - no chyba, żeby poduczyc się anglika trochę bo cieńki bolek jestem...

a wogóle to nie ma mi ktoo zdjec robic dlatego wrzucam to pokraczne z ręki....
domagam się sesji - szukam pięknej dziewczyny z trójmiasta:]

wtorek, grudzień 23, 2008






















domostwo pachnie mandarynkami i ciasteczkami francuskimi z jabłkami i cynamonem...
:]
jutro przyjeżdża do mnie asja pokraka - szykują się błogie dni pełne lenistwa...

a przy okazji grzebania netowego - chcę wszystkie te pyszne błyskotki...

środa, grudzień 17, 2008




cudny trójmiejski dzień z miodkowskim:]
bardzo tego potrzebowaliśmy
więc popołudnie w sopocie
i same dobre wieści - takie małe marzenia moje i miodkowskiego się spełniają:P
cuda wianki kołysanki
dziś polaroidowo w trójkę z szymkiem